Czy Kraków potrzebuje Ojca Chrzestnego?
„Kultowy aktor inwestuje w Krakowie – to ogromna promocja dla miasta” kontra „zagraniczny inwestor niszczy krakowski modernizm”. Sprawa Miastoprojektu dzieli Krakowian – po czyjej stronie staną władze miasta?
Miastoprojekt był jednym z najważniejszych biur projektowych powojennej Polski. To właśnie w jego siedzibie przy ul. Kraszewskiego przygotowano plany rozwoju Nowej Huty oraz masterplan Bagdadu. Teraz w zabytkowym, socrealistycznym gmachu ma powstać luksusowy hotel Nobu, firmowany przez Roberta De Niro, a realizowany przez spółkę Miastoprojekt powiązaną z SAO Investments. To wywołało spore emocje – z jednej strony mowa o promocji miasta, z drugiej o obawach dotyczących ochrony zabytku i codziennego życia mieszkańców okolicy Półwsia Zwierzynieckiego.
Krakowska śmietanka zachwycona, mieszkańcy zdecydowanie sceptyczni
Wizyta Roberta De Niro w Krakowie stała się wydarzeniem towarzyskim, na którym nie zabrakło przedstawicieli krakowskiej elity kulturalnej i politycznej. Wiceprezydent Stanisław Mazur w skórzanej kurtce pozował do zdjęć z aktorem, senator Jerzy Fedorowicz pisał o tym spotkaniu: „padła ważna deklaracja o partnerstwie na linii biznes – kultura. Mogliśmy zamienić kilka słów z wielkim artystą. Nam, aktorom trochę łatwiej, bo mamy swój kod dostępu na całym świecie.” [pisownia oryg.] Również znani aktorzy ochoczo witali hollywoodzką gwiazdę. Marek Kondrat komentował: „To powiew świeżego powietrza, przewianie krakowskiej mgły. Świat do nas zjeżdża.”
Tymczasem bezpośredni sąsiedzi inwestycji widzą sprawę inaczej. Dla nich wizyta De Niro nie była potwierdzeniem prestiżu Krakowa, lecz sygnałem, że lokalny, dotąd sąsiedzki spór zmienia się w starcie z globalnym kapitałem – a miasto i jego elity zdają się stawać po stronie inwestora.
Dla luksusowych apartamentów zamkną ulicę i wytną zieleń?
Mieszkańcy mówią wprost: to projektowanie przestrzeni publicznej „pod inwestycję”
Inwestor obiecuje imponujący projekt: 100 luksusowych pokoi, 80 apartamentów, restaurację NOBU, basen na dachu, a przede wszystkim „dzielnicę kulturalną” – kino, klub jazzowy, salę teatralną i galerię sztuki. Czy protestujący mieszkańcy to więc jedynie „smerfy marudy”, a Kraków ryzykuje, że zmieni się w skansen? Tak chcieliby to widzieć zwolennicy przedsięwzięcia, rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Inwestor zachowuje się jak zręczny iluzjonista – jedną ręką oczarowuje krakowską śmietankę kulturalną, ale drugą sięga po przestrzeń publiczną, jakby był jej właścicielem.
W maju 2025 roku mieszkańców zaskoczyła prezentacja koncepcji przebudowy ulicy Kraszewskiego przygotowana przez SAO Investments. Według niej miałaby zniknąć dwukierunkowa nitka ulicy wzdłuż Miastoprojektu, a w jej miejscu powstałby „plac miejski”, w praktyce dziedziniec wejściowy do hotelu. Ruch samochodowy zostałby przeniesiony na drugą stronę, a wraz z nim zniknęłyby – i tak już nieliczne – miejsca parkingowe oraz część drzew.
Mieszkańcy mówią wprost: to projektowanie przestrzeni publicznej „pod inwestycję”, a nie pod wspólnotę. Dodatkowo obawiają się ingerencji w skwer Gustawa Holoubka i przenoszenia miejsc dla osób z niepełnosprawnościami w mniej dostępne rejony ulicy. Dziś już wiemy, że do tego nie dojdzie, jednak bez mocnego sprzeciwu mieszkańców propozycja ta mogłaby zostać przedstawiona jako oczywisty i „naturalny” element inwestycji.
Co dalej z mieszkańcami Półwsia Zwierzynieckiego?
Półwsie Zwierzynieckie już teraz jest przeciążone – dwa stadiony, duże natężenie ruchu, a niebawem w sąsiedztwie otworzy się także Krakowskie Centrum Muzyki. Nic dziwnego, że mieszkańcy obawiają się rozmachu tej inwestycji: kolejnego źródła hałasu, problemów z parkowaniem oraz budowy wielokondygnacyjnego podziemnego garażu, który może wpłynąć na poziom wód gruntowych w okolicy.
Radny Łukasz Gibała interweniował u Miszalskiego, apelując o przeprowadzenie konsultacji społecznych i potraktowanie mieszkańców jako priorytetowy głos w tej sprawie. W sprawę włączyła się także posłanka Daria Gosek-Popiołek, po interwencji której SAO Investments wstrzymało prace w willi przy ul. Focha 24, a prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące uszkodzenia zabytkowego budynku.
Spór wokół Miastoprojektu to coś więcej niż konflikt o miejsca parkingowe, wycinkę drzew czy nawet o ważne dziedzictwo miasta. To opowieść o tym, komu Kraków oddaje głos: inwestorom, gwiazdom i elitom czy tym, którzy żyją w tym mieście na co dzień? Piłka jest teraz po stronie władz Krakowa. Czy Aleksander Miszalski zdecyduje się na prawdziwy dialog społeczny i ochronę interesu mieszkańców? A może jednak bardziej kusząca okaże się droga w blasku hollywoodzkiego PR-u i zostawienie mieszkańców w cieniu tej „przełomowej inwestycji”? Czas pokaże…