Dlaczego Mieszkańcy chcą odwołać Aleksandra Miszalskiego?

Nasze działania
13.02.2026
Fatalna sytuacja budżetowa miasta, partyjniactwo na równi z kolesiostwem, szukanie oszczędności w kieszeniach mieszkańców oraz arogancja władz miasta.
Inicjatywa referendum nie pojawiła się znikąd. To wynik frustracji Mieszkańców, która narasta już od dłuższego czasu. To również efekt braku zaufania do sposobu, w jaki obecnie Kraków jest zarządzany. Władze miasta wydają się coraz bardziej oddalać od Mieszkańców i ich realnych potrzeb. Po ponad dwóch dekadach rządów Jacka Majchrowskiego oczekiwaliśmy realnej zmiany. Tymczasem w zasadzie nie zmieniło się nic. Czy określenie Aleksandra Miszalskiego kontynuatorem polityki swojego poprzednika jest nad wyraz? Okazuje się, że nie, bo wciąż w Krakowie betonujemy miasto. I to nie tylko w praktyce.
Kraków jest najbardziej zadłużonym miastem w Polsce w przeliczeniu na Mieszkańca. Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że w wyniku cięć wydatków na edukację dyrektorzy szkół proszą rodziców o przynoszenie papieru toaletowego. Bo nie stać ich na jego zakup. W ciągu niespełna dwóch lat swoich rządów Aleksander Miszalski dołożył 2 mld złotych długu. Ten tzw. „dług Miszalskiego” kolejne pokolenia Krakowian będą musiały spłacać przez długie lata. Czy w tym przypadku powiedzenie „uczeń przerósł mistrza” się sprawdza? Wygląda na to, że tak. Dla porównania Jacek Majchrowski przez 20 lat wygenerował 5 mld złotych długu, a zadłużenie na koniec tego roku ma sięgać już gigantycznej kwoty prawie 9 mld złotych.
Jednocześnie Mieszkańcy już teraz płacą więcej za codzienne funkcjonowanie miasta. Wzrosły opłaty za śmieci, za parkowanie, a od marca tego roku wzrosną również ceny biletów komunikacji miejskiej. W tym samym czasie w magistracie nie brakuje pieniędzy na nagrody, koszty reprezentacyjne i catering, a stanowiska w miejskich spółkach i instytucjach obsadzane są politycznymi nominatami.
Aleksander Miszalski zamiast stawiać czoła problemom, woli „rozwiązywać je” z pomocą PR-owych ekspertów. Po objęciu urzędu wielu Krakowian odniosło wrażenie, że większy nacisk położono na komunikację wizerunkową niż na realne rozwiązywanie codziennych problemów miasta. Symbolicznym przykładem stało się już nagranie z tańca na dachu magistratu do wulgarnego tekstu piosenki. Dla jednych była to próba ocieplenia wizerunku po wpadkach – szczególnie tych, które zdecydowanie ugodziły w wyborców prawicy, jak choćby „8 gwiazdek” namalowanych na czole, dla innych jasny sygnał braku powagi.
Tymczasem Mieszkańcy zamiast kolejnych rolek w mediach społecznościowych oczekują konkretnych działań – usprawnienia komunikacji miejskiej, inwestycji w infrastrukturę i wstrzymania dalszego zabetonowywania miasta. W zamian otrzymują podwyżki, które stały się już w Krakowie stałą praktyką. Szczególnie głośną sprawą były podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Ponad 20 tysięcy podpisów zebranych pod petycją pokazały skalę niezadowolenia mieszkańców. Mimo to radni Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy zdecydowali o przyjęciu propozycji Aleksandra Miszalskiego, bo to właśnie on był inicjatorem wzrostu cen biletów. Aleksander Miszalski odniósł się do tej podwyżki w charakterystyczny dla siebie sposób – w jednym z wywiadów porównał podwyżkę biletu o 19 zł do ceny piwa w barze.
Podobnie postąpiono w sprawie najmłodszych Mieszkańców miasta, gdy zdecydowano o cięciu dotacji dla żłobków i przedszkoli niesamorządowych. Priorytety zostały postawione na głowie. Dziwnym trafem władze miasta nie analizowały wydatków na partyjną imprezę Campus Polska, a informacja o finansowaniu wyszła na jaw dopiero po fakcie.
Partyjni działacze to grupa, która w naszym mieście traktowana jest z przywilejami. Przykładem jest dawna asystentka Aleksandra Miszalskiego, obecnie Rzecznik Praw Ucznia, która mimo najgorszego wyniku testu otrzymała stanowisko. Okazuje się także, że aby zarabiać 13 tys. zł „na rękę” w jednej z miejskich spółek, nie trzeba posiadać doświadczenia, bo wystarczy być szefem krakowskiej Platformy Obywatelskiej. Jak się okazuje można również formalnie przegrać konkurs, by ostatecznie zostać szefem krakowskiego sanepidu, wcześniej będąc radnym PO.
To oczywiście nie wszystkie, lecz najważniejsze z przykładów działań władz miasta, które doprowadziły do tak ogromnej energii społecznej i determinacji w zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum. To również moment, w którym mamy jeszcze szasnę zatrzymać destrukcyjny kurs, który ekipa rządząca obrała dla Krakowa.

Zachęcamy Was do wsparcia referendum!