Łukasz Gibała zapowiada jawność finansów miejskich spółek

Nasze działania
05.03.2024

Łukasz Gibała: Skończymy z tajemnicami w miejskich spółkach! Informacje o wszystkich wydatkach samorządowych przedsiębiorstw będą dostępne w Internecie.

Miejskie spółki nie publikują w Internecie rejestrów umów, a mieszkańcy często nie mogą łatwo dowiedzieć się, na co wydawane są publiczne pieniądze. Należące do krakowskiego samorządu firmy dysponują łącznie miliardami złotych i mają duży wpływ na codzienne życie Krakowian. – Czas skończyć z tajemnicami w miejskich spółkach, które przecież są własnością wszystkich mieszkańców. Jeżeli zostanę prezydentem, to pełne wykazy wydatków komunalnych przedsiębiorstw będą dostępne w Internecie i każdy zainteresowany łatwo sprawdzi, na co przeznaczane są publiczne pieniądze – deklaruje Łukasz Gibała, niezależny kandydat na prezydenta Krakowa. Zaznaczając przy tym, że zmiany zostaną wprowadzone w taki sposób, aby chronić prywatność szeregowych pracowników, których dane osobowe nie będą nigdzie zamieszczane.

W krakowskim samorządzie od dawna obowiązują podwójne standardy. Urząd i miejskie  jednostki publikują rejestry umów, czym nieraz chwalą się przedstawiciele miasta, dowodząc rzekomej przejrzystości działania Magistratu. Wykazy nie są jednak zamieszczane w przypadku samorządowych spółek. – Trudno zrozumieć, czemu w odniesieniu do sporej części miejskich wydatków kontrola społeczna ma być ograniczona, a transparentność jest traktowana bardzo wybiórczo – przekonuje Łukasz Gibała.

– Żeby wyciągnąć informacje z miejskich spółek, nieraz trzeba bawić się w detektywa. Uzyskanie podstawowych danych niekiedy stanowi spore wyzwanie, a czasem na odpowiedź w prostej sprawie czeka się nawet dwa miesiące. Kontrowersyjne wydatki mogą nie wyjść na światło dzienne, bo mieszkańcy – nie wiedząc, że miejska firma zamawia jakieś usługi – nigdy się nie zapytają o umowy. Pomysłowość zarządzających spółkami na wydawanie miejskich pieniędzy zdaje się nie mieć granic, więc nieraz ciężko jest wydedukować, na co mogą iść publiczne pieniądze. Próba wyciągnięcia informacji przez bardziej ogólne pytania często nie przynosi efektu. Spółki  zasłaniają się koniecznością poniesienia kosztów na opracowanie danych – opisuje Krzysztof Kwarciak, przewodniczący Stowarzyszenia Ulepszamy Kraków! i kandydat do Rady Miasta Krakowa z ostatniego miejsca w okręgu nr 3 (Bronowice, Zwierzyniec, Dębniki), który sam często miał problemy, żeby wydobyć od spółek podstawowe informacje. – Od wielu lat konsekwentnie walczymy o zwiększenie przejrzystości działania miejskich spółek. W 2021 roku Rada Miasta Krakowa przyjęła nasz projekt uchwały kierunkowej, która postulowała, aby miejskie spółki wprowadziły wyższe standardy w udzielaniu odpowiedzi na wnioski o informację publiczną. Prezydent Majchrowski nie chciał jednak wdrażać żadnych istotnych zmian i praktycznie zignorował decyzję miejskich radnych.

Nasze stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców często podejmowało interwencje w miejskich spółkach. Zdarzało się, że trzeba było iść do sądu, aby wydobyć naprawdę podstawowe informacje. Ostatnio wygraliśmy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym sprawę z Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej, które nie chciało ujawnić, ile zapłaciło za stworzenie strony internetowej – mówi Łukasz Gibała. Jak dodaje, bulwersujące sprawy, które pojawiały się w przestrzeni publicznej, są pewnie tylko wierzchołkiem góry lodowej, a wiele kontrowersyjnych decyzji nie ujrzało nigdy światła dziennego wskutek prowadzanej polityki udzielania informacji przez miejskie spółki. – Publikacja rejestrów nie powinna się wiązać z dużymi kosztami. Przygotowanie wykazów jest marginalnym wydatkiem dla miejskich jednostek, które już teraz zamieszczają częściowe informacje o swoich wydatkach w Internecie. Dlaczego w przypadku spółek miałoby być inaczej? – pyta Gibała. Wtóruje mu Krzysztof Kwarciak:  – Umieszczanie informacji o umowach może zmniejszyć liczbę pytań mieszkańców, co się przełoży na mniejszą ilość czasu, jaką pracownicy będą poświęcać na odpowiedzi. Dlatego może się zdarzyć, że wdrożenie rozwiązania przełoży się nawet na oszczędności. Tym bardziej, że zapewne takie wykazy umów są już teraz sporządzane na potrzeby wewnętrzne. Trudno sobie wyobrazić, żeby zarządzający miejskimi spółkami nie dysponowali danymi o zawieranych kontraktach – mówi.

– Obecnie miejskie spółki zazwyczaj publikują na platformach zakupowych tylko informacje o niektórych umowach, kiedy wymaga tego prawo zamówień publicznych. Takie wykazy obejmują jednak tylko część zawieranych kontraktów, a nam chodzi oto, żeby mieszkańcy mieli pełen obraz sytuacji. Duże kwoty są sumą tych mniejszych, dlatego społecznej kontroli powinny być poddane wszystkie zamówienia. W wielu przypadkach próżno jednak obecnie szukać na stronach samorządowych przedsiębiorstw informacji o kontraktach na promocje, reklamę, doradztwo czy mniejszych zakupach – stwierdza Kwarciak.

– Jeżeli zostanę prezydentem, to w miejskich spółkach będą wprowadzone standardy znane z państw skandynawskich, które słyną z przejrzystości działania władzy. Nie będziemy mieć nic do ukrycia przed mieszkańcami – zapewnia Łukasz Gibała.

– Liczę, że po wyborach spółki staną się dobrem mieszkańców i już się nie będzie mówiło, że są one prezydenckie. Dlatego cieszy mnie zapowiedź Łukasza Gibały o upublicznienie rejestrów umów, co byłoby prawdziwą rewolucją, znacząco zwiększającą społeczną kontrolę wydatków – podsumowuje Kwarciak