SCT: noworoczny prezent od Aleksandra Miszalskiego
Mimo protestów wielu mieszkańców Krakowa i wszystkich gmin „obwarzanka” oraz wątpliwości prawników Aleksander Miszalski przeforsował uchwałę w sprawie strefy czystego transportu. Obostrzenia zaczną obowiązywać w Nowy Rok. Bezterminowo.
SCT w Krakowie
Krakowska SCT nie tylko obejmie prawie całe miasto, ale też będzie jedną z najbardziej rygorystycznych na świecie. I to mimo że inne europejskie kraje właśnie wycofują się z tego rozwiązania. Dlaczego podejmują takie decyzje? Bo SCT dają więcej praw bogatym, kosztem tych biedniejszych, których nie stać na nowe samochody. Jednak mimo kontrowersji krakowska rada miasta 12 czerwca przyjęła uchwałę wprowadzającą w naszym mieście SCT. „Za” karnie zagłosowały kluby prezydenckie – Platformy Obywatelskiej i Nowej Lewicy.
Narodziny SCT
Jeśli uznać, że Miszalski jest ojcem krakowskiej SCT, to jej matką jest Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego. Powiedzieć, że jest mało popularnym wśród Krakowian urzędnikiem, to nic nie powiedzieć. Przyczyny są znane. Łukasz Franek od kierowców zdecydowanie woli rowerzystów. W walce o to, żeby zmniejszyć liczbę aut na krakowskich ulicach, preferuje metodę „kija”, czyli rozmaitych utrudnień dla zmotoryzowanych, a nie „marchewki”, czyli poprawy działania komunikacji miejskiej – po to, żeby mieszkańcy z własnej woli wybierali transport publiczny, a nie prywatne auto. SCT to jednak zdecydowanie jego „największe” w tej dziedzinie osiągnięcie. Krakowska SCT zajmuje 60% powierzchni miasta – ale w praktyce prawie całą zurbanizowaną jego część. Dla porównania w Warszawie to zaledwie 7% powierzchni.
Przyszłość SCT
Krakowska SCT wzbudziła całą masę wątpliwości. Dotyczyły one m.in. jej ogromnego obszaru – z podobnego powodu Wojewódzki Sąd Administracyjny unieważnił poprzednią uchwałę w sprawie SCT, jeszcze z czasów Jacka Majchrowskiego. Kontrowersyjne są również obostrzenia, bardziej restrykcyjne niż w poprzedniej uchwale. Część mieszkańców i firm zdążyła już wymienić samochody na nowsze, spełniające pierwotne wymogi – ale teraz już ich nie spełniają. Poważne zastrzeżenia budziły również konsultacje społeczne, przede wszystkim dlatego, że tysiące złożonych uwag trafiły do kosza. Jak tłumaczył Łukasz Franek, odrzucono je, bo „są sprzeczne z ideą SCT” i „nie spełniały celu, który był przedmiotem konsultacji”. Między innymi z tych powodów wojewoda zdecydował się przesłać uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Co zdecyduje WSA? Nie wiadomo. Biorąc jednak pod uwagę tempo działania polskich sądów, cała sprawa potrwa jeszcze miesiącami, jeśli nie latami. A tymczasem 1 stycznia SCT zacznie obowiązywać.