Sardynki w cenie kawioru. O krakowskim MPK.

Aktualności
03.01.2026

Jeszcze nie ucichły świąteczne dzwonki reklam, a już szara rzeczywistość komunikacji miejskiej daje się nam we znaki. W mieście, które od lat deklaruje rozwój zrównoważonego transportu, autobusy i tramwaje jeżdżą rzadziej niż kiedykolwiek w ostatniej dekadzie. Do tego wyjątkowy prezent na nowy rok – podwyżka cen biletów.

Dłuższe oczekiwanie na przystankach, przepełnione składy, zawieszone linie i ograniczenia w rozkładach jazdy stały się smutną krakowską rzeczywistością. Jakość transportu, na którą Krakowianie narzekają od lat, za Miszalskiego okazuje się tylko spadać.

Promocja po krakowsku: 15% składów mniej

W październiku poprzedniego roku na ulice Krakowa wyjeżdżało o 15% składów tramwajowych mniej niż dotychczas, co tłumaczono remontami, ale w praktyce był to jedynie sposób na łatanie budżetu. Zawieszono m.in. linię 49 (Nowy Bieżanów P+R – Tauron Arena Kraków Wieczysta), co przełożyło się na jeszcze większy tłok w tramwajach 9 i 50. W związku z budową KST IV Wieczysta – Mistrzejowice podobny los spotkał linię 16 (Miśnieńska – Bardosa), a odpowiedzią władz miasta na petycję mieszkańców było zrzucenie winy na finanse i „spadek pasażerów odbywających podróże wewnątrz Nowej Huty” [pisownia oryginalna]. Trudno, żeby podróżowali, skoro nie mają jak.

Miszalski nie spełnia nawet własnych obietnic

Pierwotne założenia dotyczące ruchu tramwajów linii 9, 16 i 52 przez powstające torowisko na Meissnera przewidywały dwadzieścia kursów na godzinę w godzinach szczytu. Zaktualizowane plany mówią jednak o zaledwie szesnastu. Miszalski tnie kursy, zanim się w ogóle pojawią.

Tnie także jakość komunikacji. Tuż przed otwarciem nowej pętli na Wzgórzach Krzesławickich władze miasta podjęło decyzję o zmianie taboru ze względu na problem z zasilaniem trakcyjnym. Na jedną z najważniejszych i najbardziej obciążonych linii w mieście wyjechały krótsze Lajkoniki zamiast Krakowiaków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Regularnie przepełnione tramwaje i pasażerowie pozostający na przystankach. W tej sprawie skuteczną interpelację złożył radny Łukasz Gibała; w odpowiedzi władze miasta zdecydowało się przywrócić Krakowiaki na co drugi kurs tej linii.

Drożej i gorzej

W Krakowie powitaliśmy 2026 rok podwyżką cen biletów. Zależnie od biletu ceny wzrosły od 13 do nawet 41 proc. Ale jak powiedział Aleksander Miszalski: „słowa o mocnej podwyżce to gruba przesada”. Czyżby? Deklaruje także, że jesteśmy jednym z najtańszych miast, jeśli chodzi o bilety miesięczne, porównując Kraków do Gdańska czy Katowic. Szkoda, że nie wspomina, że w tych miastach w ramach podstawowego pakietu skorzystamy także z kolei. W Krakowie trzeba będzie za nią dopłacić. Droższych biletów okresowych nie kupimy za to w automacie w pojeździe – władze miasta zrezygnowały z utrzymywania tego systemu. Pozostaje nam zakup przez Elektroniczne Konto Pasażera albo spacer do Punktu Obsługi, najpewniej po nieodśnieżonych krakowskich chodnikach.